<- Strona główna -> Publicystyka -> FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO -> [26] Czytając dzienniki w sobotę rano: polityka, energetyka i niewygodna prawda
 SERWIS OBJĘTY JEST PATRONATEM MINISTERSTWA GOSPODARKI
W tym tygodniu nie zamieszczono żadnych nowości technicznych
 

Rezygnacja


zpp.pl
kibicujklimatowi.pl

 


 Ekologia  (5)
 FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO  (26)
 Finansowanie OZE  (0)
 Ochrona Środowiska  (5)
 Odnawialne źródła energii  (25)
 Polityka energetyczna  (1)
 Polityka UE  (1)
 Relacje z konkursów ekologicznych i o tematyce OZE  (1)
 Rynek energii  (0)

 dodaj artykuł


Pliki do pobrania

Artykuł "Odnawialne źródła energii- słońce i jego możliwości"

Artykuł o Międzynarodowej Konferencji „Autonomia energetyczna domu, osiedla, gminy i regionu”

"List" vortalu EnergieOdnawialne.pl do uczestników II Konferencji Paliwowo-Energetycznej Polskiej Izby Paliw Płynnych 2009

Blog "SOLARIS"

Blog "Odnawialny" Grzegorza Wiśniewskiego

Tworzenie serwisów internetowych, poligrafia, gadżety reklamowe


Energiczny Obywatel
Rola społeczności lokalnej w rozwoju gospodarki niskoemisyjnej
Konkurs „Zielona Ławeczka”
KOGENERACJA - perspektywy rozwoju inwestycji

Archiwum Aktualności

Copyright © 2003-2012 EnergieOdnawialne.pl


Stolica staży
[26] Czytając dzienniki w sobotę rano: polityka, energetyka i niewygodna prawda

Dzisiaj będzie prasówka z bieżących i odrobione zaległych artykułów.
Kiedyś jeden z bardziej otwartych na świat profesorów przygotowując mnie do samodzielnego, dorosłego życia powiedział że człowiek który chce rozumieć świat i sensownie się w nim poruszać musi czytać codziennie dwie różne gazety, w tym byłoby najlepiej gdyby jedna z nich była zagraniczna. Z codziennym czytaniem gazety zagranicznej mam problemy (tu co najwyżej jakieś miesięczniki wchodzą w grę) a i z dwoma gazetami „polskojęzycznymi” (musiałem użyć cudzysłów, bo zdaje się że tzw. „strażnicy wartości tradycyjnych i narodowych” nadali temu słowu zupełnie opaczne znaczenie) też nie jest najlepiej. Ale staram się przynajmniej :) i jak nie czytam to choć przeglądam co drugi dzień naprzemiennie dwie gazety. Zazwyczaj są to Rzeczpospolita, parę razy w tygodniu Wyborcza ale od czasu do czasu zerkam też w inne i mogę śmiało powiedzieć, że mogę czytać wszystko i chyba nic mnie już nie dziwi :).
Zawsze chodzi tylko o skalę odchyleń przy próbie interpretacji faktów, czy też rzeczywistości. Co do faktów podawanych w gazetach i związanych z tematyką tego „odnawialnego” blogu to mam dużą wyrozumiałość. Dobrze jak dziennikarze nasze trudne sprawki starają się przełożyć na język zrozumiały dla szerszego grona i mówię „Wola Boska” jak im się nawet rzędy wielkości czy jednostki energii i mocy pomylą. Bardziej krytyczny jestem w stosunku do budowanych na tych informacjach komentarzy dziennikarskich, zazwyczaj zresztą zrzędliwych. Co tu jednak narzekać, jak sam patrzę na to co nawet tu pisze to też chyba więcej z tym szukania dziury w całym (może to przychodzi z wiekiem :)?) niż afirmacji. Ostatnio np. dziwiła mnie lekkości komentarzy, nazwijmy to „politycznych dziennikarzy”, w sprawie budowy elektrowni jądrowej w Polsce – przyznam że podziwiałem odwagę :).
Ale skupię się na tematach poruszanych wcześniej na „odnawialnym” aby zobaczyć też moje „odchylenia” :) od dziennikarskiej normy. Przejrzałem swieże jeszcze komentarze dwu rasowych (ale nie branżowych) dziennikarzy Rzeczpospolitej, którzy poruszyli tematy wcześniej obecne na „odnawialnym”: sprawę podejścia do ochrony klimatu z Al Gorem w roli głównej i sprawę dotacji do odwiertów O. Rydzyka.
Zacznę od zastępcy redaktora naczelnego Marka Magierowskiego, który w artykule „Niewygodna prawda dla Al. Gora” z 17 kwietnia br. postanowił zdemaskować guru ekologów i pod zarzutem brania przez Gora 170 tys. $ za godzinę wykładu i sponsorowania jego fundacji przez firmę żyjącą m.in. z biopaliw podważyć jego wiarygodność jako głosiciela niewygodnej prawy nt. globalnego ocieplenia. Największy jednak zarzut jaki Magierowski postawił Gorowi to taki, ze 10 lat temu Gore poparł w senacie USA ustawę o ulgach dla producentów bioetanolu, a ponad rok temu się ostatecznie wycofał z popierania biopaliw. Anachronizmem wydaje sie być w tym momencie krytykowanie za biopaliwa i drogą kukuydzę Gora a nie np. Busha. Od siebie dodam, że zarówno 10 lat temu jak i rok temu Gore był i pozostał (też w przypadku oceny biopaliw) pionierem. W pewnych szczegółowych proponowanych przez siebie rozwiązaniach, tam gdzie ostrzegając najbardziej ryzykował swój autorytet, zapuszczając się przy tym w tematykę ambitna i jeszcze niezbadaną, po uzyskaniu pewniejszych wyników badań potrafił (znowu wczesniej niż inni) się do tego przyznać, ale czy to podważa w jakikolwiek sposób jego uczciwośc i słusznośc zasadniczej tezy? Aby przeprowadzić krytykę jego poglądów (myślę oczywiście, że zawsze warto) trzeba się znacznie lepiej się przygotować niż zrobił to red. Magierowski.
Poglądy zmienia też druga „ofiara” tych moich dzisiejszych utyskiwań – Rafał Ziemkiewicz i w zasadzie w świetle powyższego nie powinienem był się go czepiać. Na swoim redakcyjnym blogu o zamaszystym tytule „Miedzy Michnikiem a Rydzykiem” we wpisie „Mądrość etapu” (przedrukowanym w Rzeczpospolitej), zmieniając swoje poglądy (wcześniej nie krytykował dotacji „geotermalnej”) zajął się zmianami poglądów O. Rydzyka. Obruszając się na brak poparcia Rydzyka dla traktatu lizbońskiego i naciski na PIS aby jego ratyfikacje zablokować, zauważył że gdyby wcześniej takie postulaty stawiał wtedy „Kaczyński nie dałby unijnych milionów na dzieła fundacji Lux Veritatis ani na wiercenia” i że jest dziwne to że teraz sobie antyunijne poglądy przypomniał, a wtedy „dziwnie nabrał w usta wody. Geotermalnej”. Jest w tym i dowcip i zdolność dostrzegania pewnych zjawisk, ale jeżeli już po dluższym czasie ktoś przegląda na oczy, to dlaczego tylko jedną stronę zagadnienia widzi (niegodziwość Rydzyka) a nie dostrzega niegodziwości polityków na takie działania przyzwalających (por. wpis na odnawialnym: mordo ty moja. Geotermalna)?
Wydaje się, że tzw. „linia polityczna” białych stron Rzeczpospolitej przeszkadza w dostrzeganiu prostych spraw a inne nazbyt wyostrza. Może „białe strony” (te pierwsze – polityczne) Rzeczpospolitej powinny się uczyć od tych bardziej konkretnych i odpolitycznionych „zielonych” (mam na myśli solidnie prowadzony dział gospodarczy)? To do ew. przemyślenia dla p. Redaktorów.
Z miesięczników, przejrzałem nowy numer Forbes’a (ma tylko "zielone strony"), w którym m.im. artykuł o dziwnym tytule „U(E)duszeni” – rzecz o tym, jak to UE dała nam jedną ręką 43 (?) mld Euro pomocy na lata 2008-2012, a drugą zabierze nawet 20 mld (!) Euro na zakup przez przedsiębiorstwa energetyczne uprawnień do emisji CO2. Pytany o zdanie, osoba która niejedno w energetyce widziała – p. Stanisław Poręba z BOT, mówi „Robimy co możemy, ale nawet 5 lat (do końca 2012r.) nam nie wystarczy by zredukować emisję CO2 o ¼”. A co żeście panowie energetycy i włodarze robili od czasu przyjęcia protokołu z Kioto 1997 r. i jego ratyfikacji przez Sejm RP w 2002 r. i wejściu w życie protokołu na początku 2005 r., kiedy nawet Rosja go podpisala? Czy czytaliscie traktat o wejsciu Polski do UE (przypomianam - maj '2004: tam juz bylo wiele na ww. tematy napisane? Dlaczego nie inwestowaliście w odnawiane źródła energii i w efektywność energetyczna po stronie odbiorców energii (skupialiście się na odprawach i pakietach socjalnych, konsolidacjach…) a teraz tylko narzekacie że inni (RWE itp.) będą mieli nadwyżki a Polska nie? Jedyna przytoczona w artykule „czysta technologia” to CSS, ale jak twierdzi Brigid Paireder z Dalkii – za droga. Zawsze się wydawało że Al Gore to mitoman, a nasz posłuszny energetyce rząd na „sprawdzonej” w RP zasadzie: „ja z synowcem na rzędzie i jakoś to będzie” załatwi sprawę po naszej myśli w Brukseli. Nic już tu nie pomogą ataki na ministra Nowickiego, który nie nadrobi lat oportunizmu w energetyce i robi jedynie to co może aby teraz racjonalnie podzielić limit 208 ton CO2 na 2008 r., i napuszczanie na niego przez energetykę innego ministra - skarbu państwa - z rządu Tuska, o czym w dość dramatyczny sposób napisał dzisiaj Konrad Niklewicz w Gazecie Wyborczej.
Do tematu poruszanego na „odnawialnym” nawiązał dzisiaj dziennik w artykule „Chrońcie Ziemię” streszczającym przemówienie papieża na forum ONZ w Waszyngtonie. Wszystkie inne gazety w jego przemowieniach skupiły się glównie na sprawach pedofilii wśród księży amrykanskich i ochronie życia poczętego. Będąc w kraju, który najbardziej zanieczyszcza atmosferę, Benedykt XVI(tu podobnie jak Jan Paweł II) mówił aby „stać na straży Bożego działa i … zostawić je przyszłym pokoleniom”. Biorąc pod uwagę poruszanej na „odnawialnym” niedawno opublikowaną w Watykanie listę nowych grzechów wśród których zanieczyszczenie powietrza jest na czele - por. wpis- i przywołany w Dzienniku cel Benedykta aby już wkrótce Watykan był pierwszym państwem które nie będzie emitować gazów cieplarnianych i z programem powszechengo instalowania paneli słonecznych (prawie tak jak w solarnym obwiązku), chyba rzeczywiście może do niego nieoczekiwanie dla wielu (też dla mnie) przylgnąć przydomek „zielony papież”.
Czyli, jak ktoś chce to w gazetach zawsze coś pozytywnego znajdzie :) i potwierdzi to co już i tak od dawna wie :).


Opublikowano za zgodą Autora bloga, Pana Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa ECBREC IEO (na wyłączność)

http://www.odnawialny.blogspot.com


2008-04-19


  Przewodnik   Polityka prywatności   Patronaty   Współpraca   Gminy   Sklep   Edukacja   Kontakt