<- Strona główna -> Publicystyka -> FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO -> [21] CO2 na Wielki Tydzień - zaduma nad niewidocznym i bezwonnym składnikiem atmosfery
 SERWIS OBJĘTY JEST PATRONATEM MINISTERSTWA GOSPODARKI
W tym tygodniu nie zamieszczono żadnych nowości technicznych
 

Rezygnacja


zpp.pl
kibicujklimatowi.pl

 


 Ekologia  (5)
 FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO  (26)
 Finansowanie OZE  (0)
 Ochrona Środowiska  (5)
 Odnawialne źródła energii  (25)
 Polityka energetyczna  (1)
 Polityka UE  (1)
 Relacje z konkursów ekologicznych i o tematyce OZE  (1)
 Rynek energii  (0)

 dodaj artykuł


Pliki do pobrania

Artykuł "Odnawialne źródła energii- słońce i jego możliwości"

Artykuł o Międzynarodowej Konferencji „Autonomia energetyczna domu, osiedla, gminy i regionu”

"List" vortalu EnergieOdnawialne.pl do uczestników II Konferencji Paliwowo-Energetycznej Polskiej Izby Paliw Płynnych 2009

Blog "SOLARIS"

Blog "Odnawialny" Grzegorza Wiśniewskiego

Tworzenie serwisów internetowych, poligrafia, gadżety reklamowe


Energiczny Obywatel
Rola społeczności lokalnej w rozwoju gospodarki niskoemisyjnej
Konkurs „Zielona Ławeczka”
KOGENERACJA - perspektywy rozwoju inwestycji

Archiwum Aktualności

Copyright © 2003-2012 EnergieOdnawialne.pl


Stolica staży
[21] CO2 na Wielki Tydzień - zaduma nad niewidocznym i bezwonnym składnikiem atmosfery

W zetknięciu z problemem konieczności redukcji emisji CO2 przedstawiciele przemysłu, decydenci, eksperci i komentatorzy w Polsce przyjmują dwie zasadnicze postawy: a) nie ma wpływu (udowodnionego) rosnącej koncentracji antropogenicznego CO2 w atmosferze na efekt cieplarniany, b) antropogeniczne zmiany klimatu są wprawdzie faktem, ale Polska jako kraj „węglowy” nie może zgodzić się na drastyczne redukcje emisji CO2, bo to „zabije” polską gospodarkę. Tocząca się w Polsce dyskusja nad ww. problemem odbywa się wyłącznie w kategoriach kosztu rozumianego jako skutek nakładania na Polskę (w ramach międzynarodowej zmowy?) limitów emisji, a prawie całkowicie pozbawiona jest refleksji nad przyczynami konieczności redukcji emisji CO2.

Ale i o kosztach dyskutujemy w sposób wybiórczy. Prawie niezauważony pozostał tzw. raport Sterna, byłego głównego ekonomisty Banku Światowego, który próbował udowodnić tezę, że w skali globalnej na walkę z klimatem trzeba przeznaczyć co prawda 1% światowego PKB, bo w przeciwnym razie może się on zmniejszyć o 10-20%.
Niewiara w efekt cieplarniany i krytyka wobec limitów CO2 słabnie jednak, jeżeli na nich można zarobić. Generalnie pozytywnie (nawet z pewnym zdziwieniem, po wcześniejszym zalewie wypowiedzi nad kosztami dla energetyki wynikającymi z ETS, a zwłaszcza celów w tym zakresie UE na lat na 2012-2020) została przyjęta informacja, że na handlu nadwyżkami CO2 w okresie do 2012 roku (tzw. pierwszy okres rachunkowy protokołu z Kioto) rząd tylko na jednej bilateralnej transakcji z Japonią w ramach tzw. mechanizmu wspólnych wdrożeń (JI) może zarobić miliard złotych http://www.rp.pl/artykul/19417,108331.html, a docelowo nawet 5 mld Euro. Przy okazji tej informacji, nie spotkałem się z żadnym komentarzem, który podważałby istnienie efektu cieplarnianego i to mnie już nawet nie dziwi. Dziwić może tylko brak refleksji nad faktem, dlaczego w pierwszym okresie ETS (NAP I) i pierwszym okresie rozrachunkowym protokołu z Kioto nie zarobiliśmy na sprzedaży nadwyżki limitów CO2, podczas gdy pierwszy projekt JI w Polsce został zrealizowany już 10 lat temu i były ku temu warunki aby przedsiębiorstwa energetyczne, inwestorzy w czyste technologie i budżet państwa mogli „zarobić”. A może z tego właśnie powodu, braku zarobku, mniej naszych rodaków wierzy w efekt cieplarniany?

W inny niż „finansowy” sposób próbował do nas przemówić będący w ubiegłym tygodniu w Polsce Al Gore. Mówił że „Ziemia jak dziecko, jest w gorączce i trzeba ją leczyć”. Nie był z tego powodu (jak niektórzy twierdzą „głoszonej ewangelii”) szczególnie słuchany i dla równowagi „na salonach” opowiadany był dowcip o tym jak to rada starców (przypominająca do złudzenia IPCC) Neandertalczyków nakłoniła ich do ograniczania zagrożenia efektem cieplarnianym i zaniechania palenia ognisk i w efekcie tego Ziemię opanował … Homo Sapiens.

Największe jednak dylematy pozamerkantylne czy mówiąc wprost moralne w tym względzie powinno wywołać ogłoszona także ubiegłym tygodniu przez Watykan lista grzechów śmiertelnych przez dodanie siedmiu nowych charakterystycznych dla naszej epoki. Wśród nowych grzechów śmiertelnych są np. zanieczyszczenia środowiska i doprowadzanie innych do biedy, a więc problemy bezpośrednio związane z emisja CO2 i globalnym ociepleniem (lub dla mniej przekonanych- jego ryzykiem). Podaję link do informacji BBC http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7287071.stm opatrzonej zresztą stosowanym zdjęciem kojarzącym się jednoznacznie z globalnym ociepleniem. Choć to Wielki Post i doskonała okazja do tego typu rozważań nad odpowiedzialnością za siebie i za innych, poza kilkoma wzmiankami prasowymi, szczególnej refleksji nad tym faktem nie dostrzegłem. Stąd niniejsza próba Wielkotygodniowej zadumy na „odnawialnym” nad tym, z jakim trudem przychodzi nam postrzeganie bezwonnego i bezbarwnego gazu w naszej atmosferze…


Opublikowano za zgodą Autora bloga, Pana Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa ECBREC IEO (na wyłączność)

http://www.odnawialny.blogspot.com


2008-03-21


  Przewodnik   Polityka prywatności   Patronaty   Współpraca   Gminy   Sklep   Edukacja   Kontakt