<- Strona główna -> Publicystyka -> FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO -> [12] Wiatr i biomasa po jednym hulały polu…
 SERWIS OBJĘTY JEST PATRONATEM MINISTERSTWA GOSPODARKI
W tym tygodniu nie zamieszczono żadnych nowości technicznych
 

Rezygnacja


zpp.pl
kibicujklimatowi.pl

 


 Ekologia  (5)
 FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO  (26)
 Finansowanie OZE  (0)
 Ochrona Środowiska  (5)
 Odnawialne źródła energii  (25)
 Polityka energetyczna  (1)
 Polityka UE  (1)
 Relacje z konkursów ekologicznych i o tematyce OZE  (1)
 Rynek energii  (0)

 dodaj artykuł


Pliki do pobrania

Artykuł "Odnawialne źródła energii- słońce i jego możliwości"

Artykuł o Międzynarodowej Konferencji „Autonomia energetyczna domu, osiedla, gminy i regionu”

"List" vortalu EnergieOdnawialne.pl do uczestników II Konferencji Paliwowo-Energetycznej Polskiej Izby Paliw Płynnych 2009

Blog "SOLARIS"

Blog "Odnawialny" Grzegorza Wiśniewskiego

Tworzenie serwisów internetowych, poligrafia, gadżety reklamowe


Energiczny Obywatel
Rola społeczności lokalnej w rozwoju gospodarki niskoemisyjnej
Konkurs „Zielona Ławeczka”
KOGENERACJA - perspektywy rozwoju inwestycji

Archiwum Aktualności

Copyright © 2003-2012 EnergieOdnawialne.pl


Stolica staży
[12] Wiatr i biomasa po jednym hulały polu…

…wiatr szkodził ptakom i widokom, biomasa wszystkim pospołu:). Grafomańskie to, ale skoro samo się napisało, to niech zostanie…. Chciałem nawiązać do dyskusji jaka odbyła się na konferencji „Energetyka jądrowa- bezpieczeństwo czy zagrożenie”, zorganizowanej przez Polski Klub Ekologiczny – Odział Dolnośląski (PKE-OD) we Wrocławiu. Pomimo sugestywnego tytułu (i bardziej jednoznacznego niż tytuł tego wpisu), konferencja została pomyślana szeroko i stwarzała możliwości do nieskrępowanej ale merytorycznej konfrontacji ze sobą najważniejszych opcji rozwoju krajowej energetyki, gdzie energetyka jądrowa byłą tylko jedna z nich. Więcej informacji o programie oraz następstwach konferencji (na razie tylko stanowisko PKE-OD, ale zgodnie z zapowiedzią organizatorów niedługo będą dostępne także referaty i zapis dyskusji oraz wnioski) można znaleźć na stronie internetowej http://www.ekoklub.wroclaw.pl/index3.php?link=l07 .
Poszczególne opcje rozwoju energetyki: jądrowa, węglowa, gazowa, efektywności energetycznej prezentowane były przez znaczących ich przedstawicieli i propagatorów, którzy skupiali się na kluczowych dla każdej z nich możliwościach ale też problemach (pewnie po to aby uprzedzić ew. ciosy :). Przypadł mi udział reprezentowania sektora energetyki odnawialnej, gdzie i lista możliwości i lista problemów, jakie widać na horyzoncie 2020 r., są wyjątkowo długie. Takie sytuacje i debaty zmuszają do uproszczeń i uwypuklenia tego co najistotniejsze jest per saldo. Mam wątpliwości, czy się spisałem… Przy całej różnorodności energetyki odnawialnej, jako reprezentatywny dla niej i jednocześnie realny kosztowo wobec innych opcji energetycznych, wybrałem scenariusz który można by nazwać jako „wiatrowo-biomasowy”, starając się udowodnić że te właśnie dzięki tym rodzajom rodzaje OZE, sektor może wnieść największy udział w bilans energetyczny w 2020r. Jednocześnie jednak, tu dodam że razem z moją koleżanką po fachu – Panią Katarzyną Michałowską-Knap, postawiliśmy tezę, że taki scenariusz oparty jest na dostępnej znaczącej przestrzeni rolniczej (oba potencjały są do wykorzystania właśnie na tytułowych, otwartych „polach” uprawnych), ale wymaga poważnego uwzględnienia ograniczeń środowiskowych (chodzi tu, tak jak w tytule, o możliwy niekorzystny wpływ na krajobraz, awifaunę oraz bioróżnorodność i rolnictwo). Jak dyskusja pokazała, nie tyle wielkość oszacowanych przez nas odnawialnych zasobów energetycznych, ale kwestie środowiskowe wzbudzają najwięcej kontrowersji.

W tej właśnie sprawie, jedne z najciekawszych pytań dostałem od Pana Michała Śliwińskiego z Instytutu Biologii Roślin Uniwersytetu Wrocławskiego, które (za zgodą Pana Michała, pozdrawiam) przytaczam poniżej, razem z odpowiedziami. Sądzę, że pytania są dużo lepsze niż moje odpowiedzi. Dodam, że nie jestem z wykształcenia ani biologiem, ani rolnikiem, ani ekologiem, a problem jest interdyscyplinarny i pomyślałem sobie że może dzięki wzmiance na blogu, niektórzy czytelnicy pomogą w udzielaniu odpowiedzi na pytania Pana Michała.
Oto pytania:
1. Z tego, co wiem, Polska widzi źródło dla biomasy w uprawach kukurydzy, wierzby energetycznej i – podejrzewam – z trzciny. O ile szuwar trzcinowy charakteryzuje się obecnością innych gatunków, to plantacje wierzby i kukurydzy to ubogie monokultury. Nie są porównywalne do upraw zbóż, którym towarzyszy roślinność segetalna, a duże powierzchnie, które mogą być zajęte pod uprawy energetyczne, stwarzają wizję utraty różnorodności gatunkowej na dużych powierzchniach. Słusznie stwierdził Pan, że gatunki te nie będą rosły na nieużytkach i ugorach – w jakich warunkach widzi Pan te uprawy i kosztem jakich obszarów? Wspomniał Pan też o gatunkach inwazyjnych, które są idealne, jako źródło dla biomasy. Znam taką – należy tu m.in. rdestowiec. Chciałbym wiedzieć, czy (mimo uzasadnionego sprzeciwu botaników) są realne plany utworzenia wielkopowierzchniowych upraw tych roślin na nieużytkach i terenach rekultywowanych?
2. Obszary Natura 2000 – zarówno siedliska, jak też ostoje ptaków – nie są terenami objętymi ochroną ścisłą i działalność gospodarcza, w ramach szeroko pojętego zrównoważonego rozwoju, jest na tych obszarach dopuszczalna. Na konferencji potraktował Pan Naturę 2000, jako blokadę, uniemożliwiającą rozwój odnawialnych źródeł energii. Czy faktycznie przyrodnicy wyrażają sprzeciw dla umieszczenia na tych obszarach np. wiatraków i upraw energetycznych?

I próba odpowiedzi na nie:
Pytanie nr 1 dotyczy tego, na jakich użytkach rolnych i kosztem jakich innych upraw rozwijać się biedą plantacje energetyczne, jakiekolwiek by one były i czy mamy wpływ na to jakie one będą, i czy w szczególności będą to wielkołanowe monokultury, a w dodatku rośliny inwazyjne. Niestety na tak postawione pytania trudno obecnie odpowiedzieć w sposób budujący dla ekologa. W obecnych uwarunkowaniach o wszystkim będzie decydować opłacalność w sensie mikroekonomicznym, a nie makroekonomicznym czy tym bardziej społecznym. Wcześniejsze badania prowadzone w Instytucie Energetyki Odnawialnej nad dochodowością z ha użytków rolnych przeznaczanych na cele tradycyjnej produkcji żywności oraz wykorzystywanych alternatywnie jako celowe plantacje energetyczne (na przykładzie wierzby) wykazały brak opłacalności produkcji wierzby na małych areałach (poniżej 20 ha) i to w każdym modelu użytkowania innym niż intensywny. Ogólnie, czym większy areał i czym większa intensywność uprawy, tym rośnie przewaga energetycznego wykorzystania przestrzeni rolniczej nad żywnościowym. Potwierdzenie tej tezy można też znaleźć we wnioskach składanych do ARiMR o dopłaty obszarowe do upraw roślin energetycznych. Wnioski te, na ponad 170 tys. ha, choć jak na razie dotyczą głównie rzepaku, są zdominowane przez właścicieli gospodarstw wielkoobszarowych. Na pytanie, jakie to będą uprawy w przyszłości, można odpowiedzieć krótko - takie jakie będą się najbardziej opłacać i niekoniecznie wśród nich nie będzie rdestów i innych roślin inwazyjnych. Wchodzimy bowiem w obszar, gdzie decyzje podejmowane są na szczeblu rolnika i gdzie wpływ państwa na te decyzje będzie ograniczony, o ile nie jest to teren chroniony w sposób specjalny, jako choćby obszary Natura2000 (patrz też odpowiedź na drugie pytanie). Na pytanie jakim/czyim kosztem nastąpi rozwój plantacji energetycznych, można by odpowiedzieć analogicznie, ale wchodząc bardziej w szczegóły można postawić tezę, że w pierwszy rzędzie plantacje energetyczne nie tyle będą wchodziły w nieużytki (gorsza ekonomika i raczej kłopotliwa organizacja produkcji wielkołanowej) ile na tereny użytków zielonych, dających w tradycyjnym rachunku ekonomicznym niższą dochodowość z hektara. Ta niekorzystna z ekologicznego punktu widzenia ocena możliwego kierunku rozwoju plantacji energetycznych może ulec zmianie pod wpływem całkiem prawdopodobnych przepisów nowej dyrektywy ramowej UE z celami ilościowymi dla energetyki odnawialnej, której projekt będzie w styczniu 2008 r. ogłoszony oficjalnie przez Komisję Europejską i który to projekt najprawdopodobniej będzie zawierać listę tzw. wskaźników zrównoważoności, ograniczających możliwości wsparcia dla upraw (i biopaliw z nich produkowanych) nie spełniających powyższych kryteriów. Nieoficjalny jeszcze projekt dyrektywy dostępny jest na stronie internetowej http://www.ieo.pl/aktualnosci/16122007/Draft_RE_Directive.pdf

Jeżeli chodzi o pytanie 2, dotyczące wpływu wyznaczenia obszarów NATURA2000 na inwestycje w energetyce odnawialnej, to podstawowy problem jest jednak taki, że te obszary nie są jeszcze ostatecznie wyznaczone, ani tez nie ma dla nich opracowanych planów ochrony i trudno zatem definitywnie stwierdzić jakie skutki dla inwestycji mogą one wywołać. Paradoksalnie, mają i będą miały one jednak zdecydowanie większy wpływ na nowe inwestycje w, uważanej za zdecydowanie bardziej ekologiczną, energetyce odnawialnej, niż w tej obecnej opartej na eksploatacji paliw kopalnych i zbudowanej wcześniej przy braku tego typu ograniczeń środowiskowych. Poglądy na temat wpływu NATURA2000 na rozwój energetyki odnawialnej są różne wśród ekologów i inwestorów, ale też wśród i samych inwestorów zdania na ten temat są podzielone i silnie zależą od rodzaju odnawialnego źródła energii, którego wykorzystanie jest planowane. Są wśród nich źródła których ograniczenia typu NATURA2000 w Polsce praktycznie nie dotyczą, jak choćby energetyka słoneczna, geotermalna; takie które będą spotykały się z pewnymi ograniczeniami, jak energetyka wodna (pewna cześć obszarów "naturowych" pokrywa się z rzekami i terenami przyległymi), czy energetyczne wykorzystanie biomasy (tu problemy mogą być w szczególności przy próbie wprowadzania upraw wieloletnich na obszarach objętych dyrektywą siedliskową) i takie które w zasadzie wykluczają obszary naturowe, a nawet strefy oddziaływania na nie z inwestycji (te obszary praktycznie są wyłączone z inwestycji w energetykę wiatrową). Nie twierdziłem i nie twierdze wobec tego, że obszary "naturowe" są "blokadą" dla energetyki odnawialnej, ale są czynnikiem który musi być brany pod uwagę i który ogranicza realny potencjał niektórych odnawialnych zasobów energii w Polsce, a w szczególności energetyki wiatrowej. Jednak jednocześnie warto dodać, że w związku z tym że Polska jest krajem o dużej powierzchni i jednocześnie krajem zdecydowanie rolniczym (na takich rozległych ternach wykorzystuje się energetykę wiatrową), nawet całkowite wyłączenie obszarów naturowych (ok. 20% powierzchni kraju) i wszystkich innych terenów objętych jakąkolwiek ochroną (to powinno usatysfakcjonować przyrodników) z miejsc nadających się pod inwestycje w energetyce wiatrowej, nie ograniczą znacząco jej potencjału.

Poruszone przez Pana Michała problem, coraz częściej gości w mediach, zaczynają się nim zajmować coraz poważniejsze gremia (Komisja Europejska i jej agendy wykonawcze, Parlament UE, OECD, ONZ i wiele organizacji ekologicznych oraz orodków badawczych) i z pewnością zasługują na szersze omówienia. Spodziewam się, że wokół tych spraw przetoczy się już niedługo szersza dyskusja zarówno w UE jak i w Polsce, choćby przy próbie oceny możliwości realizacji celów na 2020 r. dla krajów członkowskich, które zostaną zaproponowane w nowej dyrektywie ramowej.


Opublikowano za zgodą Autora bloga, Pana Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa ECBREC IEO (na wyłączność)

http://www.odnawialny.blogspot.com


2008-01-21


  Przewodnik   Polityka prywatności   Patronaty   Współpraca   Gminy   Sklep   Edukacja   Kontakt