<- Strona główna -> Publicystyka -> FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO -> [10] Lokalne prawo na rzecz energetyki słonecznej w kraju scentralizowanym?
 SERWIS OBJĘTY JEST PATRONATEM MINISTERSTWA GOSPODARKI
W tym tygodniu nie zamieszczono żadnych nowości technicznych
 

Rezygnacja


zpp.pl
kibicujklimatowi.pl

 


 Ekologia  (5)
 FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO  (26)
 Finansowanie OZE  (0)
 Ochrona Środowiska  (5)
 Odnawialne źródła energii  (25)
 Polityka energetyczna  (1)
 Polityka UE  (1)
 Relacje z konkursów ekologicznych i o tematyce OZE  (1)
 Rynek energii  (0)

 dodaj artykuł


Pliki do pobrania

Artykuł "Odnawialne źródła energii- słońce i jego możliwości"

Artykuł o Międzynarodowej Konferencji „Autonomia energetyczna domu, osiedla, gminy i regionu”

"List" vortalu EnergieOdnawialne.pl do uczestników II Konferencji Paliwowo-Energetycznej Polskiej Izby Paliw Płynnych 2009

Blog "SOLARIS"

Blog "Odnawialny" Grzegorza Wiśniewskiego

Tworzenie serwisów internetowych, poligrafia, gadżety reklamowe


Energiczny Obywatel
Rola społeczności lokalnej w rozwoju gospodarki niskoemisyjnej
Konkurs „Zielona Ławeczka”
KOGENERACJA - perspektywy rozwoju inwestycji

Archiwum Aktualności

Copyright © 2003-2012 EnergieOdnawialne.pl


Stolica staży
[10] Lokalne prawo na rzecz energetyki słonecznej w kraju scentralizowanym?

Tak jak romantyzm przeplata się z pozytywizmem tak też tendencje do centralizacji i decentralizacji mają swój czas i granice. Azja raczej kojarzy nam się z centralna dyktaturą, a Europa z bardziej z demokracją lokalną, ale także w Europie są kraje bardziej unitarne i bardziej federalne. Polska, będąc krajem unitarnym, przeszła przez ostatnie dwa lata przez okres dodatkowej centralizacji pod hasłem budowy „silnego państwa”. Cudem udało się np. zatrzymać przedłożenie rządowe z końca 2006 r. w sprawie skuteczności weta wojewody (rządu) w sprawie decyzji o przyznaniu przez władze samorządowe województw decyzji o przyznaniu dotacji z funduszy strukturalnych UE, ale już np. w sprawach związanych z energetyką, zwyciężyła idea konsolidacji i tworzenia wielkich grup energetycznych – quasi państwowych monopoli, które rzekomo dzięki temu mogłyby łatwiej pozyskać środki na … tradycyjne, gigantyczne inwestycje w konwencjonalne bloki energetyczne. Pomijam już ogromne ryzyko i skutki ew. błędów inwestycyjnych podejmowanych na taką skalę w szybkozmiennym otoczeniu gospodarczym, ale z pewnością trudniej w tej sytuacji będzie rozwijać samorządowe inicjatywy w tym zakresie, jak np. rozwój „multiutilities”, dobrze funkcjonujących w gospodarce rynkowej np. w Danii, czy w niemieckich (tzw. „statwerke”). Myślę, że konsekwencje podjętych wcześniej decyzji o tworzeniu monopoli energetycznych będą długofalowe i kosztowne, nawet jeżeli teraz wahadło polityczne wraca w kierunku decentralizacji, gdyż oś wahadła nie jest w pozycji neutralnej.

Jak daleko może się wychylić to wahadło w kierunku decentralizacji, a przy okazji na rzecz lokalnej energetyki odnawialnej? Chyba najbardziej zdecentralizowanym odnawialnym źródłem energii są kolektory słoneczne do przygotowania ciepłej wody użytkowej i wspomagania ogrzewania pomieszczeń. Są to bardzo ekologiczne rozwiązania, realizowane bezpośrednio przez i na ryzyko właścicieli domów, które ograniczają zużycie energii i paliw kopalnych po stronie odbiorców końcowych i godne są atencji i wsparcia przez rządy i samorządy. Ale jak do tej pory rządom lepiej, nie tylko w Polsce, wychodzi wsparcie dla technologii, gdzie (prawnie) zobowiązanymi podmiotami stały przedsiębiorstwa energetyczne (biopaliwa, zielona energia elektryczna), niż wsparcie dla rozproszonej energetyki słonecznej wykorzystanej bezpośrednio przez obywateli. Prawdopodobnie nowa dyrektywa ramowa UE, zmusi rząd także do dodatkowego wsparcia zielonego ciepła (pewnie przez dotacje lub ulgi podatkowe), ale już dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na to jak samorządy terytorialne w krajach UE wspierają wykorzystanie kolektorów słonecznych na swoim terenie poprzez stanowienie lokalnego prawa, zwanego „solar by law” lub solar obligation”, co możnaby nazwać „obowiązkiem korzystania z energii promieniowania słonecznego” (obiecuję specjalną nagrodę dla osoby, która potrafi nazwać takie prawo w języku polskim zgrabnie i krótko :). Najbardziej aktualną analizą europejskich 10 letnich doświadczeń w tym zakresie można znaleźć na stronie internetowej europejskiego stowarzyszenia energetyki słonecznej ESTIF http://www.estif.org./fileadmin/downloads/STAP/Best_practice_solar_regulations.pdf .

Nie chcę wchodzić w szczegóły, można powiedzieć że to „nienazwane” jeszcze po polsku prawo polega na tym, że władze lokalne nie wydają pozwolenia na budowę nowego domu, jeżeli w jego projekcie nie ma przewidzianej instalacji solarnej zapewniającej pokrycie potrzeb na ciepłą wodę w określonym odsetku (zazwyczaj 50-80%) lub nawet szerzej – instalacji wykorzystujących odnawiane źródła energii, które zapewniają pokrycie minimum 20-50% całkowitych potrzeb energetycznych budynku. Ale aby takie prawo szczegółowe mogło być lokalnie wprowadzone, samorządy terytorialne muszą mieć prawo do jego stanowienia, wychodząc z ustawy o samorządzie terytorialnym a nawet z konstytucji. Z cytowanego opracowania wynika, że najlepsze efekty i największy zasięg „nienazwane” u nas prawo przyniosło w krajach zdecentralizowanych i federalnych: Portugalia i Hiszpania (miasta i gminy), Włochy, landy niemieckie, Belgia (Walonia), ale też takich jak Irlandia, która jest bardziej scentralizowanym krajem niż te poprzednie, ale swoboda zostawiona tamtejszym powiatom pozwoliła na tego typu działania.
A w Polsce? Mamy już przykłady uchwał i próby stanowienia idącego nieco dalej prawa lokalnego, które szły w kierunku proekologicznym, jak np. uchwała Rady Miasta Łodzi w sprawie zakazu rozdawania przez sklepy jednorazowych torebek plastikowych do pakowania zakupów na rzecz toreb wielokrotnego użytku, jednak to akurat prawo zostało uchylone przez wojewodę jako niezgodne z konstytucją. Z wielkim szacunkiem należy podejść do tych lokalnych inicjatyw gmin i powiatów, które oferują mieszkańcom wsparcie finansowe do inwestycji związanych z budową kolektorów słonecznych na domach, jak choćby program „Słoneczny Kolektorek” w Powiecie Dzierżoniowskim http://www.eo.org.pl/index.php?page=prezentacja&type=p&id=2&pid=967#p967
(do 5000 zł na inwestycję) oraz analogiczne programy oferowane przez takie miasta i gminy jak Słupsk (nagrodzonego zresztą z tego tytułu w konkursach Lider Polskiej Ekologii i Green Apple Award) z rekomendacji ministra środowiska), Bielawa, Gdańsk i inne. To głównie dzięki wsparciu finansowemu ze strony lokalnych i wojewódzkich funduszy ekologicznych i fundacji Ekofundusz, mamy obecnie 160 tys. m2 kolektorów słonecznych do podgrzewania wody. To niezwykle cenne wsparcie, ważne momencie budowy świadomości mieszkańców. Jednak wraz z rozwojem skali inwestycji środków jakimi dysponują samorządy nie starczy dla wszystkich lub koszty będą zbyt wysokie, a wparcie okazyjne nie przełoży się na rozwój przemysłu, usług i wielki spadek kosztów.

Budownictwo mieszkaniowe w Polsce przeżywa boom. Rocznie oddawanych jest do użytku ponad 100 000 mieszkań, ale budując je nie zastanawiamy się czy od razu nie można by przewidzieć na ich dachach i ścianach miejsca na kolektory słoneczne. Wartość tych mieszkań na rynku będzie zależała silnie od zapotrzebowania na energię, a już od 2009 r. owe zapotrzebowanie będzie musiało być potwierdzone stosownym certyfikatem efektywności energetycznej. Dlaczego powalamy aby możliwości jakie daje energetyka słoneczna nie były od razu wykorzystywane? Czy możliwe jest wprowadzenie nie tylko budowlanych „paszportów” energetycznych z minimalna izolacyjnością termiczną przegród, ale także pójście o krok dalej, aby za 5-10 lat nie ponosić dodatkowych kosztów instalowania systemu solarnego na istniejącym już obiekcie? Myślę, że temat ten wart jest analizy i rozmów pomiędzy organizacjami mieszańców, deweloperami, samorządami terytorialnymi i rządem, bo dla samego rządu temat jest zbyt trudnym (zdecydowanie trudniejszym niż np. decyzja o konsolidacji w energetyce). Obowiązek, także ekologiczny, nie boli wtedy go rozumiemy i wiemy że służy nam i jednocześnie realizacji celów publicznych, a najbardziej go rozumiemy, jeżeli wprowadzany jest lokalnie i interesie mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców. Nie czekając zatem na nieznane obecnie decyzje rządu w sprawie sposobu wsparcie energetyki słonecznej w Polsce w ramach nowej dyrektywy ramowej UE, byłoby dobrze, gdyby jeden z samorządów terytorialnych ze wsparciem organizacji samorządowych, zdecydował się na próbę wprowadzenia w sposób przemyślany i zbadany od strony prawnej (może też jakoś mógłbym spróbować w tym pomóc) takiego właśnie „nienazwanego” jeszcze prawa. Gdyby zaczęło bowiem działać (nawet gdyby miało przejść całą procedurę odwoławczą, do NSA włącznie), na zasadzie precedensu otworzyło drogę innym tak jak 10-letnie już „solar by law” w Barcelonie - pięknym architektonicznie mieście Gaudiego.


Opublikowano za zgodą Autora bloga, Pana Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa ECBREC IEO (na wyłączność)

http://www.odnawialny.blogspot.com


2008-01-13


  Przewodnik   Polityka prywatności   Patronaty   Współpraca   Gminy   Sklep   Edukacja   Kontakt