<- Strona główna -> Publicystyka -> FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO -> [9] Ewolucja czy rewolucja energetyczna, czyli w co długoterminowo inwestować?
 SERWIS OBJĘTY JEST PATRONATEM MINISTERSTWA GOSPODARKI
W tym tygodniu nie zamieszczono żadnych nowości technicznych
 

Rezygnacja


zpp.pl
kibicujklimatowi.pl

 


 Ekologia  (5)
 FELIETONY GRZEGORZA WIŚNIEWSKIEGO  (26)
 Finansowanie OZE  (0)
 Ochrona Środowiska  (5)
 Odnawialne źródła energii  (25)
 Polityka energetyczna  (1)
 Polityka UE  (1)
 Relacje z konkursów ekologicznych i o tematyce OZE  (1)
 Rynek energii  (0)

 dodaj artykuł


Pliki do pobrania

Artykuł "Odnawialne źródła energii- słońce i jego możliwości"

Artykuł o Międzynarodowej Konferencji „Autonomia energetyczna domu, osiedla, gminy i regionu”

"List" vortalu EnergieOdnawialne.pl do uczestników II Konferencji Paliwowo-Energetycznej Polskiej Izby Paliw Płynnych 2009

Blog "SOLARIS"

Blog "Odnawialny" Grzegorza Wiśniewskiego

Tworzenie serwisów internetowych, poligrafia, gadżety reklamowe


Energiczny Obywatel
Rola społeczności lokalnej w rozwoju gospodarki niskoemisyjnej
Konkurs „Zielona Ławeczka”
KOGENERACJA - perspektywy rozwoju inwestycji

Archiwum Aktualności

Copyright © 2003-2012 EnergieOdnawialne.pl


Stolica staży
[9] Ewolucja czy rewolucja energetyczna, czyli w co długoterminowo inwestować?

Patrząc w energetyczną przyszłość nasza uwaga jest obecnie skupiona, przez analogię do socjalistycznych „planów pięcioletnich”, na unijnych „dziesięciolatkach”. Przemysł patrzy na realizacje zobowiązań do roku 2010, Komisja Europejska za parę dni przedstawi projekt dyrektywy z celami dla energetyki odnawialnej i efektywności energetycznej oraz redukcji emisji CO2 na 2020 rok i zaczynie się dyskusja o sposobach ich realizacji w drugiej dekadzie, ale na horyzoncie pojawiają się wstępne wizje sięgające 2050 r., jak choćby perspektywa z jakiej na problematykę ograniczenia zmian klimatu patrzono na szczycie w Bali (50% ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do roku 2050 r., w stosunku do roku 1990).

Długookresowe cele wydaja się mieć niewielkie znaczenie praktyczne. Zazwyczaj jednak jest łatwiej je uzgodnić niż te krótkookresowe (to kwestia taktyki i polityki), a ponadto dzięki nim lepiej zrozumieć znaczenie techniki, innowacji, czy zdolności naszej psychiki do akceptacji daleko idących zmian w przełomowym momencie w jakim niewątpliwe się już znajdujemy. Okres w który weszliśmy próbuje się od kilku lat nazwać jako „oil pick” (nawet nie przesądzając czy moment przekroczenia odkrywania nowych zasobów paliw węglowodorowych w stosunku do ich zużycia rzeczywiście już nadszedł). Dyskusje tego typu trudno byłoby jednak podjąć i szerzej zainteresować, gdyby nie dodatkowe i trochę doraźne czynniki psychologiczne i ekonomiczne, takie jak np. przekroczenie magicznego progu 100 USD za baryłkę ropy, z którą to ceną weszliśmy w 2008 r. i która będzie ciągnęła w górę ceny innych paliw. W krajowych warunkach pewnym szokiem dla odbiorców energii od 1 stycznia 2008 jest też próba odejścia od taryfowania cen energii elektrycznej, a dla wytwórców energii z węgla – ograniczanie limitów emisji CO2 do 2012 o 26% w stosunku do wcześniejszych rządowych planów. Najprostsza i logiczna zarazem konstatacja tego faktu prowadzi do wniosku, że o tyle właśnie procent powinien wzrosnąć obecny udział energii z OZE w sprzedaży energii elektrycznej, aby nie trzeba było kupować uprawnień do emisji zagranicą. To jest z pewnością temat do poważnej dyskusji. W tym kontekście merytorycznej krytyki wymagają tez formułowane w różnych środowiskach scenariusze rozwoju krajowej energetyki nazywane jako „czystego węgla”, „gazowy”, „jądrowy” czy nawet „importu energii”. Choć jeszcze nie udało się do świadomości energetyków i świadomości społecznej wprowadzić scenariusza np. „wiatrowo-biogazowego”, to wydaje się że jest dobry moment aby tego typu inicjatywy w sposób przemyślany zgłaszać i w świetle krytyki umacniać je, jako realną alternatywę gospodarczą.

Z tego typu problemami, nie tylko od strony merytorycznej, ale i psychologicznej, zmagałem się jeszcze w grudniu 2007 r., próbując z zespołem określić w ekspertyzie dla Ministerstwa Gospodarki zarówno możliwości jak i uwarunkowania osiągnięcia ok. 20% udziału energii z OZE w zużyciu energii finalnej w Polsce w 2020 r.. Zresztą o „cierpieniach” z tego powodu pisałem już w wcześniej na blogu http://odnawialny.blogspot.com/2007/11/. Teraz napiszę tylko tyle, że takie wyzwanie otwiera i daje możliwości opcjom technologicznym, które w krótkiej perspektywie i „normalnym” myśleniu opartym na kontynuacji trendów a nie na przełomie, też wymuszeniu prawnym i uwzględnieniu swego rodzaju rewolucji technologicznej i kryzysu energetycznego, nie byłyby wzięte poważnie pod uwagę.

Nie wydaje się zatem bałamutnym zajęciem patrzenie jeszcze dalej, gdyż na 2020 r. świat się nie kończy. W październiku ub. roku, międzyparlamentarna grupa ds. energetyki odnawialnej Parlamentu Europejskiego, zanim podjęła uchwałę i wypowiedziała się w sprawie celów rozwoju energetyki odnawialnej na 2020 r. http://www.eufores.org, zapoznała się ze scenariuszem rozwoju energetyki do 2050 zeprezentowanym przez dr Krewitt’a z DLR www.eufores.org/uploads/media/Wolfram_Krewitt_01.ppt. Zdaniem Krewitt’a potencjał techniczny odnawialnych zasobów energii przekracza 210 EJ i jest trzykrotnie wyższy od obecnego zużycia energii w UE i możliwe jest osiągnięcie już 50% udziału energii elektrycznej z OZE w produkcji energii elektrycznej w UE w 2020 r. i 80% udziału w 2050 r.

Także na bazie studium DLR pod wiele mówiącym hasłem „energy [r]evolution”, Greenpeace International wspólnie z Europejską Rada Energii Odnawianej - EREC, prowadzi kampanię uświadamiająca, że odnawialne źródła energii razem efektywnością energetyczną, mogą zaspokoić połowę światowego zapotrzebowania na energię do 2050. Opracowanie „[R]ewolucja energetyczna - prognoza zrównoważonego rozwoju energii dla świata”, pokazuje, jak w tym czasie można zredukować globalną emisję gazów cieplarnianych o blisko połowę a równocześnie zagwarantować dostawę energii po przystępnej cenie i utrzymać stabilny wzrost gospodarczy www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/wiat/rewolucja-energetyczna . W jednej z badanych najbardziej wyrazistych analizowanych scenariuszów, w do tego czasu przy współdziałaniu efektywności energetycznej i OZE, możliwe jest całkowite wyeliminowanie paliw kopalnych. Trudno się zapewnie zgodzić ze wszystkimi tezami i wynikami tego raportu, ale szkoda byłoby pominąć go, gdyż brak takich tez zubaża nasze myślenie.

Tego typu koncepcje są inspiracją do innowacji technologicznych, których będzie nam zapewne teraz przybywać w szybkim tempie. I choć w sytuacji przełomu pewnie nastąpi ich dewaluacja i większy nacisk na wrzawę medialną niż spokojną pracę w laboratoriach razem z dalej patrzącym w przyszłość przemysłem, to per saldo przyniosą one rozwiązania nie ujmowane nawet w powyższych radykalnych scenariuszach i wzmocnią szanse realizacji nawet tych najbardziej obecnie szokujących.

Dla przykładu tylko dwie koncepcje, które zmuszają do zastanowienia czy aby nie niedoceniamy w naszych szacunkach wielkości zasobów i roli energetyki wiatrowej, która paradoksalnie uchodzi dzisiaj za tak samo dojrzałą jak technologie oparte na spalaniu paliw kopalnych.
Przywoływana już przeze mnie w jednym i poprzednich wpisów firma Google w ramach badawczej i inwestycyjnej inicjatywy „Odnawialne tańsze niż węgiel” zaskoczyła mnie nieco sięganiem już teraz po większą energię wiatru w wyższych warstwach atmosfery (projekt Makiani) . Jakby w uzupełnieniu do inicjatywy Googli, Gazeta Wyborcza opisała właściwie już praktyczne wdrożenie (u znanego armatora Beluga) dwu innych firm amerykańskich (Kite Ship i Sky Sails) wykorzystania pomysłu innowacyjnych żagli o dużej powierzchni na statkach towarowych pod znamiennym tytułem „Powrót wielkich żagli” . To z kolei poszerza możliwości substytucji oleju napędowego jako paliwa na statkach, którego koszt przy obecnych cenach ropy naftowej stanowi już w niektórych przypadkach ponad 60% kosztów eksploatacji statków. Czy jakiś model prognostyczny może uwzględniać tego typu innowacje?
Albo inaczej, czy nie warto przyjrzeć się pewnym rozwiązaniom sprzed ery intensywnej eksploatacji paliw kopalnych? I nie chodzi tu o to aby generacje rozproszoną sprowadzić do idei rozproszonych ognisk lub kuchenek na trzech kamieniach a napędy statków do galer z niewolnikami ale aby wyobrazić sobie świat bez paliw kopalnych i na te historyczne idee popatrzeć świeżym okiem nowych technologii i możliwości jakie dała nam nauka i technika?

Jesteśmy w okresie kształtowania nowego modelu energetyki i czeka nas raczej nie ewolucja ale rewolucja w energetyce. A jeżeli tak, to czy warto inwestować dzisiaj w technologie IXX wieku tworząc nowe moce wytwórcze na XXI wiek i nowy garb kosztów, które zostaną „kosztami osieroconymi” już dla pokolenia naszych dzieci i za które będą musiały płacić (a nie z nich korzystać) jeszcze nasze wnuki? I jak długo okres przejściowy potrwa, bo rewolucja w technice to nie kwestia jednej nocy i czy na ten okres przejściowy wystarczy nam energii z historycznych już, ale dających nam poczucie bezpieczeństwa energetycznego źródeł energii?


Opublikowano za zgodą Autora bloga, Pana Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa ECBREC IEO (na wyłączność)

http://www.odnawialny.blogspot.com


2008-01-07


  Przewodnik   Polityka prywatności   Patronaty   Współpraca   Gminy   Sklep   Edukacja   Kontakt